W ostatnich latach do swojej zabawy włączył także innych przedstawicieli prasy oraz zwykłych ludzi z internetu. Serwis prowadzony przez niego odwiedzają czasami także min. sami aktorzy. Wiąże się to z procedurą głosowania na nagrody Emmy. Aktor lub aktorka może bowiem wybrać tylko jeden odcinek z całego sezonu, który będzie zaprezentowany Akademii jako przykład jego/jej możliwości. Dlatego artyści bardzo często szukają fachowej obiektywnej opinii, którą znajdują właśnie u Toma O’Neilla.
W ostatnich dniach redaktor wraz z innymi dziennikarzami min. z Entertainment Weekly, Orlando Sentinel, New York Magazne i Baltimore Sun poddał pod głosowanie kto zostanie zwycięzcą najważniejszych kategorii nagród Emmy. Ta 15 osobowa grupa głosowała następująco:
- w kategorii serial dramatyczny: „Mad Men” – 13 głosów, „Breaking Bad” oraz „House M.D.” – po jednym głosie
- w kategorii serial komediowy: bezapelacyjnie góruje „30 Rock” z 14 glosami, „Family Guy” otrzymał jeden głos
- w kategorii najlepszy aktor w serialu dramatycznym głosy rozłożyły się pomiędzy Hugh Laurie’go „House M.D.” – 6 głosów, Bryana Cranstona „Breaking Bad” – 5 głosów oraz Gabriela Byrne’go „In Treatment” i Jona Hamma „Mad Men”, którzy otrzymali obaj po 2 głosy
- w kategorii najlepsza aktorka w serialu dramatycznym aż 13 głosów uzyskała Glenn Close “Damages” a po jednym Kyra Sedgwick „The Closer” oraz Elisabeth Moss „Mad Men”
- w kategorii najlepszy aktor w serialu komediowym prym wiedzie Alec Baldwin „30 Rock” z 8 głosami, na drugim miejscu jest Jim Parsons „The Big Bang Theory” z 5 głosami a na końcu Steve Carell „The Office” z 2 głosami
- w kategorii najlepsza aktorka w serialu komediowym zdecydowanie prowadzi Tina Fey „30 Rock” z 12 głosami, Toni Collete „United States of Tara” otrzymała 3 głosy
- w kategorii najlepszy mini serial znaczną przewagę ma „Generation Kill” z 13 głosami, „Little Dorrit” otrzymał dwa głosy
- w kategorii najlepszy film telewizyjny 13 głosów otrzymał „Grey Gardens” i po jednym głosie „Prayers for Bobby” i „Taking Chance”
- w kategorii najlepszy aktor w mini serialu lub filmie telewizyjnym 8 głosów dostał Ian McKellen „King Lear”, 4 głosy Brendan Gleeson „Into The Storm”, 2 głosy Kevin Bacon „Taking Chance” i 1 głos Kenneth Branagh „Wallander: One Step Behind”
- w kategorii najlepsza aktorka w mini serialu lub filmie telewizyjnym 6 głosów otrzymała Sigourney Weaver „Prayers for Bobby”, 5 głosów otrzymała Jessica Lange „Grey Gardens” a 4 Drew Barrymore także „Grey Gardens”
To są oczywiście tylko typy. Jednak należy zwrócić na nie szczególną uwagę bo niekiedy są one wyrocznią. Tom O’Neill jako jedyny w zeszłym roku typował jako najlepszego aktora w serialu dramatycznym Bryana Cranstona. Jego przewidywania się sprawdziły. Nastawił ucha tam gdzie trzeba i wyczuł klimat panujący w akademii. W tym roku Neill ponownie stawia na Cranstona.
Teraz pora na dogłębniejszą analizę. W niektórych kategoriach. Uwaga jest tam trochę spoilerów.
Najlepszy aktor w serialu dramatycznym:
Większość fachowców odrzuca na początku Simona Bakera „The Mentalist” jako potencjalnego zwycięzcę. Ma to związek z rodzajem jego kreacji, która jest bardzo subtelna oraz braku mocniejszych scen w „Pilot”, który promuje tego aktora. Na minus działa też fakt, ze ten serial ma raczej lekki klimat w porównaniu z innymi pretendentami. A koniec końców jest to kategoria najlepsza kreacja dramatyczna. Kolejnym minusem jest natura serialu, który jako typowe dzieło proceduralne jest story-driven a nie character-driven. Czyli w skrócie odcinki napędza zbrodnia tygodnia a nie główny bohater. W pilocie „The Mentalist” jest z tym trochę lepiej. Jednak nie na tyle by stworzyć najlepsza kreację roku. Sam Baker odniósł się do kwestii różnicy w serialach podczas grupowego wywiadu z Laurencem Fisburnem „CSI”, Billem Paxtonem „Big Love”, Bryanem Cranstonem „Breaking Bad” oraz Denisem Leary’em „Rescue Me”. Aktor zauważył, że seriale nieproceduralne są dużo lepsze dla aktora, ponieważ żyje on życiem swojego bohatera. Pozwala mu to lepiej zrozumieć postać i złapać więcej punktów zaczepienia na temat tego kim on jest i co go motywuje. Przy „The Mentalist” Baker starał się stworzyć w swym bohaterze jakieś elementy, które sprawiłyby - jak to określił – „żebym nie chciał sobie palnąć w łeb po nakręceniu 5 sezonów z rzędu”. Aktorowi udało się wykreować postać, która nie jest jednowymiarową. Patrick Jane jest bezczelny i przemądrzały. Nie szanuje ludzi, manipuluje nimi oraz napuszcza ich na siebie. Rozwiązywanie zbrodni jest dla niego zabawą, która ma na celu udowodnić raz jeszcze jak bardzo jest mądry. W tle jest poczucie odpowiedzialności za spowodowanie zbrodni na swojej rodzinie. Baker tworzy jedną z najlepszych kreacji roku, ale nie najlepszą kreację roku. Odpowiedzialność ponosi za to scenariusz, który nie daje w pełni zaistnieć Bakerowi. Czasami aktor jest na tyle dobry na ile materiał mu pozwala. Sama nominacja dla Bakera była zaskoczeniem, biorąc pod uwagę kandydatów wagi ciężkiej, którzy byli wymieniani, tacy jak np. Michael Chiklis „Shield”, Kyle Chandler „Friday Night Lights” czy Denis Leary „Rescue Me”. Ja do tego grona dorzucił bym jeszcze Damiana Lewisa “Life” oraz Edwarda Jamesa Olmosa “Battlestar Galactica”.
Jon Hamm i Michael C. Hall także nie mają zbyt dużych notowań u fachowców. Co prawda grają w bardzo uznanych serialach jednak ich kreację opierają się raczej na niuansach niż na fajerwerkach aktorskich. Akademia jest znana z tego, że woli raczej mocne uderzenia i długie płomienne mowy aktorów. James Spader wygrał tyle nagród Emmy dzięki perfekcyjnemu wykonaniu długich przemówień sądowych w serialu „Boston Legal”. Hamm i Hall nie maja takich momentów. Ich emocje są często skrywane pod skórą. Na ich niekorzyść działa też fakt, że seriale „Dexter” i „Mad Men” ciągną jeden wątek na cały sezon. Akademia dostaje natomiast do ocenienie tylko jeden odcinek z tej układanki a tym samym tylko odcinek kreacji aktora rozłożonej na całą serię. Michaela C. Halla promuje odcinek „The Lion Sleeps Tonight” w którym Dexter zabija nie dla samej potrzeby zabijania tylko dlatego by uchronić dzieci swojej dziewczyny przed pedofilem. Czyli zostaje nam pokazany w jakiś pokręcony sposób cieplejszy wizerunek seryjnego mordercy.
Odcinka „The Mountain King” promującego Jona Hamma nie widziałem jak zresztą żadnego odcinka sezonu drugiego. Jednak obejrzałem cały pierwszy sezon i wiem czego się można spodziewać po Jonnie Hammie. Aktor tworzy tu podobnie jak Hall kreacje wybitną jednak wszystkie emocje dzieją się tu także pod skórą i to może działać na jego niekorzyść. Ostatecznie jednak nie skreślałbym tych dwóch aktorów. Hall już od dłuższego czasu prezentuje znakomity poziom zarówno w „Dexterze” jak i wcześniej w „Six Feet Under”. Akademia może uznać, że pora w końcu dać mu do ręki jakąś nagrodę. Szansę Jonna Hamma upatruje w fakcie, że jest głównym aktorem serialu dość powszechnie uznawanego za najlepszy w telewizji. To zawsze poprawia notowania.
Czarnym koniem może być także Gabriel Byrne. Z poczty pantoflowej wiem, że jego odcinek zwiera szeroki wachlarz możliwości aktora. „Gina: Week 4” przedstawia reakcję jego bohatera Paula na zbliżającą się śmierć jego ojca. Cały 30 minutowy odcinek opiera się tylko na tym wątku. Byrne jest praktycznie w każdym ujęciu. To zdecydowanie poprawia odbiór kreacji aktora, ponieważ nie jest ona przerywana pobocznymi wątkami.
W analizach ostateczny pojedynek ma się stoczyć między Bryan’em Cranstonem a Hugh Laurie’em. Niektórzy stawiają na Laurie. Jego odcinek „Under My Skin” daje mu duże pole do popisu. Jest tam min. zdezorientowanie i zagubienie House’a po halucynacjach oraz finałowy detoks bohatera od vicodinu. Takie materiały do często pewniak w nagrodach. Nie bez przyczyny mówi się, że rolę nałogowców w przypadku nagród to samograje. Poza tym Laurie jeszcze nie otrzymał statuetki Emmy. Akademia może chcieć to naprawić. Przypomina mi się kazus Kiefera Sutherlanda, który także otrzymał to wyróżnienie dopiero za piąty sezon serialu.
Lauriemu może przeszkodzić Cranston, który ma bardzo bogaty materiał w odcinku „Phoenix”. Są tam sceny radości, smutku, gniewu oraz powalający z nóg finał. Mnie szczęka opadła po kulminacyjnej scenie tego odcinka. Zachowanie bohatera i decyzja jaką podejmuje zostają z widzami na długo po napisach końcowych. Nie będę zdradzał o co dokładnie chodzi, żeby nie popsuć oglądania innym osobom. Najlepiej sprawdzić to samemu.
Ostatecznie sam stawiałbym na Bryana Cranstona. Jednak jak zaznaczyłem wcześniej nie zdziwiłby mnie inny zwycięzca z wyjątkiem Simona Bakera.
Najlepszy serial dramatyczny:
Moim zdaniem i nie tylko „Mad Men”. Jest to dzieło, które ma znakomitą prasę i jest po prostu genialne. Ważny jest także rys historyczny, który od dawna nie miał miejsca w żadnym serialu. W „Mad Men” zostaje nam zaprezentowany portret społeczeństwa amerykańskiego lat 60 XX wieku. Akademie lubią dzieła z taka tematyką. Każdy inny zwycięzca byłby dużym zaskoczeniem.
Najlepszy serial komediowy:
„30 Rock”. Tutaj jest niemal lustrzane odbicie jak w przypadku serialu dramatycznego. Świetna prasa, inteligentne scenariusze bawiące się schematami i formułą serialu.
Najlepsza aktorka w serialu dramatycznym:
Wszystko wskazuje na Glenn Glose jako bezwzględną Patty Hewes w „Damages”. Niespodziankę może sprawić Elisabeth Moss z „Mad Men”. Jej odcinek „Meditations in an Emergency” był jednym z najbardziej dyskutowanych epizodów zeszłego sezonu.
Najlepszy aktor w serialu komediowym:
Młody Jim Parsons kontra stary Alec Baldwin. Pół na pół ze wskazaniem chyba jednak na Parsonsa. Baldwin mógł chyba wybrać lepszy odcinek niż „Generalissmo”. Parsons natomiast z tego co słyszałem trafił w dziesiątkę.
Najlepsza aktorka w serialu komediowym:
Tina Fey jest trendy. Poza tym już wygrała nagrodę za gościnny występ w serialu komediowym. Cała Ameryka kocha Tinę Fey.
Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu komediowym:
Neil Patrick Harris za „How I Met Your Mother”. W ostatnich latach był pierwszy po Jeremym Pivenie “Entourage”. W tym roku Pivena nie ma w ogóle więc.......
Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu dramatycznym:
Pojedynek między Michaelem Emersonem „Lost”, Williamem Hurtem „Damages”, Aaronem Paulem „Breaking Bad” i Johnem Slatterym „Mad Men”. Ostatecznie stawiałbym chyba między Hurtem a Paulem. Ze wskazaniem na Paula. Jego odcinek „Peekaboo” zawiera wiele elementów, które mogą przypaść do gustu akademii. Niespodziankę może zrobić Emerson.
Najlepsza aktorka drugoplanowa w serialu komediowym:
Kristin Chenoweth „Pushing Daisies”. To jest nie tylko opinia, ale także moje osobiste życzenie, żeby na do widzenia ten serial zdobył jakąś nagrodę. Poza tym Chenoweth daje popis w tym odcinku i to nie tylko aktorski, ale także wokalny.
Najlepsza aktorka drugoplanowa w serialu dramatycznym:
Rose Byrne „Damages” albo Hope Davis „In Treatment”. Można rzucić monetą.
Tak mniej więcej wyglądają moje typy na niektóre kategorie. Tylko zaznaczam, że nie jestem w pełni kompetentny we wszystkich. Niektóre oparłem tylko na wcześniejszych sezonach danych seriali. Inne brałem na czuja. Bo tym niekiedy są nagrody. Wyróżnienie otrzymuje np. stary wyga bo wcześniej go nie dostał a młodzi mają jeszcze czas lub nagradzamy młodego bo do niego należy przyszłość a nie starego wygę, który już wszystko wygrał. W grę mogą wchodzić też sympatie lub antypatie wobec konkretnej osoby. Nie zagłosuje na ciebie bo ciebie nie lubię. Nie rzadko też ma miejsce po prostu niechlujstwo akademii. Tak jak kiedy Ellen Burstyn została nominowana jako najlepsza aktorka drugoplanowa w mini serialu lub filmie telewizyjnym za występ w około 15 sekundach i wypowiedzenie dwóch kwestii w „Mrs. Harris”. Czyli w myśl zasady głosujemy na kogoś bo jest znany i ceniony, nawet bez sprawdzania zawartości materiału. Najlepiej przyznać nagrody samemu. Ja na pewno do swojego koszyka za ostatni sezon wrzuciłbym serial „Battlestar Galactica”, „Shield” wraz z jego triem aktorskim Michaelem Chiklisem, CCH Pounder oraz Waltonem Gogginsem, „Pushing Daisies” z rewelacyjnym Chi McBridem. Z obsady „Mad Men” dorzuciłbym Vincenta Kartheisera, a jako gościnnego aktora w serialu dramatycznym Raymonda Cruza „Breaking Bad” itd. itd. itd. To jest już temat na inną książkę. Ja dwa razy w tym roku już się rozminąłem gustami z akademią. W przyznanym wcześniej nagrodach typowałem Beau Bridgesa „Desperate Housewives” i Jimmego Smitsa „Dexter” przy kategoriach aktor gościnny. Wygrali odpowiednio Justin Timberlake „Saturday Night Live” oraz Michael J. Fox “Rescue Me”. Każdy ma swoje gusta. Wy także będziecie musieli zdecydować sami. Wiec przedstawcie swoje własne typy na zwycięzców oraz na tych którzy powinni być w gronie nominowanych, ale nie są.