To już jest koniec...
2010-05-23 17:31:12
Niemal sześć lat gościli na antenie stacji ABC i wielu kanałów na całym świecie "Zagubieni". Dzisiaj ta wyjątkowa, a przez wielu uważana za zbyt skomplikowaną, historia dobiega końca. Przed widzami ostatni akord w postaci ponad stu minut finałowych odcinków.
Podróż z bohaterami "Lost" rozpoczęła się 22 września 2004 roku, kiedy to stacja ABC wyemitowała pilota serialu, wówczas najdroższego tego typu przedsięwzięcia w telewizji. Serial szybko zyskał sobie sympatię amerykańskiej i międzynarodowej publiczności. Pierwszy odcinek "Zagubionych" obejrzało 18.60 mln widzów, co dla ABC było najlepszym wynikiem od ponad czterech lat.
Serialowa fabuła od początku pociągała swoją tajemniczością. Oto samolot linii Oceanic Airlines lecący z Sydney do Los Angeles rozbił się na wyspie, która od samego początku sprawiała wrażenie wyjątkowej. Wyjątkowi byli też sami bohaterowie całej historii, a wśród nich niedoceniany przez ojca lekarz, sparaliżowany inwalida który w chwili katastrofy odzyskał sprawność w nogach, oszust pragnący zemsty za śmierć rodziców, czy multimilioner prześladowany przez liczby dzięki którym wygrał fortunę.
A pod bohaterami kryli się aktorzy, w większości dotychczas mniej znani, a dzisiaj rozpoznawani na całym świecie. Za sukcesem serialu poszły bowiem propozycję udziału w projektach filmowych.
Dzisiaj jednak historia "Zagubionych" dobiega końca. Po sześciu latach widzów czeka ostatnie sto minut serialu, które ma dać odpowiedzi na wiele zadanych wcześniej pytań. Czy faktycznie je da? Wielu w to powątpiewa.
Niedziela na antenie ABC upłynie tylko pod znakiem "Lost". Stacja przygotowała kilkugodzinny blok poświęcony tylko serialowi. Wszystko rozpocznie się od godzinnego streszczenia wszystkich najważniejszych wydarzeń z poprzednich serii i epizodów. Potem przyjdzie czas na emisję 100-minutowego odcinka finałowego, a po finale aktorzy i twórcy serialu będą gośćmi znanego amerykańskiego talk-show.
I od poniedziałku dla fanów "Lost" nic nie będzie już takie samo jak kiedyś...
autor: Michał
SKOMENTUJ